Blog | "Kolory S.A."
MegaProjekt
Zaliczam się zdecydowanie do grupy kobiet zapracowanych. I jestem z tego dumna. Mam też inny powód do dumy, a jest nim moja rodzinka. Tylko że ostatnio, kiedy wracam po szalonym dniu pracy do domu i mam ochotę przeznaczyć czas tylko dla mojej rodziny, zaczynam ich zamęczać opowiadaniami o ... pracy. No i nasz wspólny czas, ani dla mnie, ani dla nich nie jest już taki przyjemny jak dawniej. Dziś mówię temu stanowcze "Nie!". Od dziś to wam - ludziom po drugiej stronie komputera – będę w skrócie opowiadać o wszystkim w pracy. A z rodzinką czas przeznaczę dla ... rodzinki :). Jak myślicie, dobry plan ?
To, co ? Mogę na was liczyć ? Nadstawcie łaskawe ucho :) A może uda się wam też wymyślić dla mnie jakąś mądrą radę ?
Łatwe to nie będzie, bo sytuacja w mojej firmie mocno się ostatnio skomplikowała. Ludzie coraz mniej chętnie przychodzą do biura :). Odstrasza ich atmosfera, która jest tak gęsta, że spokojnie dało by się ją pociąć nożem! Wszystko zaczęło się kilka dni temu, kiedy pani Ania kazała Aśce i Jarkowi wspólnie podjąć decyzję, kto z nich dwojga zostanie szefem megaprojektu.
No tak. Należy się wam kilka wyjaśnień. Pani Ania to szef wszystkich szefów. Zarządza całą naszą firmą - dowodzi szefami wszystkich naszych oddziałów. A o naszym biurze mówimy Kwatera Główna (poniektórzy dodają "zarządzania wszechświatem", ale z tym można polemizować :) ). No więc jak pani Ania coś powie, to tak po prostu MUSI być. Asia i Jarek wiedzą o tym najlepiej. Co nie zmienia faktu, że oboje chcieli samodzielnie kierować projektem tworzenia wizerunku firmy w Internecie. Ten projekt nasze kierownictwo postawiło sobie jako "główny cel w dzisiejszych zinformatyzowanych czasach", gdyż miał on "stanowić o sile naszej firmy i budować jej potencjał handlowy". Nic dziwnego, że po takich patetycznych wypowiedziach szefostwa, zaczęło się projekt nazywać megaprojektem, no nie? Jarek już od dawna miał wiele własnych pomysłów na to, jak firmę w sieci wypromować - był w końcu szefem działu marketingu. A Aśka uważała projekt za kluczowy dla wyników działu, którym kieruje - działu sprzedaży.
Normalnie wszyscy spodziewalibyśmy się, że będzie spięcie, w końcu chodziło o megaprojekt. Tylko, że Jarek i Asia przyjaźnili się od czasów studiów. Oni byli jak brat i siostra! Własnym oczom nie wierzyłam, jak widziałam dzisiejsze sceny. Aśka wściekła krzyczała na Jarka, że "nikt nigdy w całym jej w życiu nie zawiódł jej jak Jarek". A Jarek, człowiek zwykle spokojny i opanowany, wymachując rękami krzyczał "jak mogłaś złamać naszą umowę!". Ich "rozmowa" była na tyle "cicha", że zaczęłam się powoli domyślać, co między nimi zaszło. Zaraz po kluczowym spotkaniu z panią Anią oboje uznali, że szkoda czasu na długie debaty i po prostu projektem zajmie się ten z nich, kto ma większe doświadczenie, czyli ten, kto pracuje dłużej. Postanowili i wrócili do codziennych obowiązków. Potem były ze dwa spokojne dni, aż tu nagle afera! Asia i Jarek równolegle organizowali zespoły ludzi do megaprojektu! Kiedy Aśka się dowiedziała, dostała po prostu ataku furii. No i wybuchła między nimi prawdziwa wojna.
Próbowałam sobie to wszystko poukładać. Wydaje mi się, że Asia pomyślała, że ona będzie zarządzać projektem, bo jest bardziej doświadczonym pracownikiem naszej firmy (pracuje tu już 7 lat). A Jarek pomyślał, że chodzi o niego, jako bardziej doświadczonego zawodowo - w firmie pracuje krócej niż Aśka, ale ogółem jego staż pracy jest dłuższy. Nie wiem tylko, czy to ma teraz jakieś znaczenie... Część pracowników biura ma już obiecane przez Jarka stanowiska, innym te same stanowiska zaoferowała Asia. Kłócą się już nie tylko Aśka z Jarkiem. W spór wciągnięte jest już pół mojego biura! Nie mam pojęcia, jak się to wszystko może skończyć, ale to raczej nie będzie happy end. Przyjaźń Asi i Jarka można już chyba skreślić. A i w firmie dzieje się fatalnie.

